Pedały Ritchey WCS Paradigm
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: Ritchey WCS Paradigm
Masa: 242,3 g
Cena: 386 zł
Gdzie kupić? Bikestacja

Intro:

Wąsaty gość ze spawarką w ręku. Znacie to zdjęcie? Tom Ritchey nie od dziś związany jest z rowerami i uchodzi za postać nie mniej szanowaną, jak Gary Fisher. Dla mnie facet zawsze był dziwny. Jeden z tych dinozaurów uważających, że szosa to najlepsze, co spotkało kolarstwo i dobrze przeszczepić nieco wyniesionych z niej rozwiązań do MTB. Wystarczyło spojrzeć na geometrię jego flagowej ramy, Plexus.

pedaly_ritchey_wcs_paradigm

 

Nie można jednak zarzucić Tomowi braku jednej rzeczy: wizjonerstwa. W czasach, których nikt już nie pamięta to właśnie Ritchey zaproponował napęd w systemie 2 x 9, którego pomysł całkiem niedawno odkopał SRAM i Shimano. A dobrze wiedzieć, że wówczas królowały 8-mio rzędowe kasety i trójtarcze w korbach.

Od początku swej działalności Tom tkwił w mariażu z masowymi producentami, którzy wytwarzali dla niego części. I tak Sugino robiło słynne korby, a Kalloy wsporniki. Na przełomie wieków jego mostek z grupy WCS wybierany był nawet przez wszelkiej maści light-bikerów ze względu na niską masę. Sympatyczny wąsacz długi czas związany był z japońskim gigantem. Shimano wypuściło wówczas przekonstruowany model swoich topowych pedałów: PD-M959. Ritchey dzięki współpracy mógł proponować swych klientom podobne wersje, ale z łożyskami przemysłowymi i tytanową osią w najwyższym modelu.

Składając swój pierwszy rower MTB miałem na pokładzie kilka komponentów WCS. Sztyca, mostek, siodło. I choć tak naprawdę żadnego z nich nie wspominam dobrze, tak do dziś pamiętam miłe chwile, które z nimi spędziłem objeżdżając swego „górala”.

Stojąc przed wyborem nowych pedałów pomyślałem właśnie o Ritchey’u. Odkąd wprowadził na rynek (mniej lub bardziej) własną konstrukcję, sprzęt ów uzyskiwał wyjątkowo kiepskie opinie. Jakiś czas temu Tom pokazał światu model o wyjątkowo dumnej nazwie Paradigm. Skusiły mnie wyglądem i niską masą. Postanowiłem najzwyczajniej w świecie zaryzykować.

Z pudełka:

Pedały po wielu trudach udało mi się nabyć zanim weszły do sprzedaży w Polsce. Zapakowano je w niewielkie, zgrabne pudełko. W komplecie znalazły się bloki działające w systemie Shimano.

peday_ritchey

Same pedały prezentują się świetnie. Połączenie polerowanego, aluminiowego korpusu wespół ze stalową osią i złotymi elementami może się podobać. Paradigm są bardzo małe, konkurencja z modelem XTR PD-M980 sprawia wrażenie prawdziwych platform. Obawy budzi praktycznie brak podparcia dla butów. Cóż, ból lub drętwienie stóp będzie chyba nieuniknione.

Oś obraca się na malutkim łożysku przemysłowym, igiełkowym oraz (niestety) ślizgu. Napięcie sprężyn jest oczywiście regulowane. Producent na początku produkcji podawał masę rzędu 225 g. Po tym, jak nie mógł jej utrzymać i zaliczył wpadkę, zmienił cyferki na swojej stronie. Dziś wg Tom’a jego flagowy model waży 242 g co jest zgodne z prawdą, gdyż moja waga pokazała 242,3 g.

W terenie:

0 – 100 km: pedały przykręcam do korby XTR FC-M980 i używam ich wespół z butami Shimano SH-M315. W domu reguluję naprężenie sprężyn i okazuje się, że są niezwykle miękkie. Aby osiągnąć połowę regulacji XTR, tutaj muszę skręcić je niemal do końca. Na sucho działają nieźle, ale zarówno wpięcie jak i wypięcie przebiega gorzej niż u konkurencji.
W terenie próbuję się wypiąć przed zwalonym drzewem i… zaliczam upadek. Co do licha?

100 – 300 km: na osiach pojawia się czarny, przepracowany smar. Uszczelki są spasowane na słowo honoru. Na szczęście luzów brak. Mimo tego, że jeżdżę w „SPD” nie od dziś, zaliczam całą masę wywrotek nie mogąc wypiąć bloków. Paradigm wymagają nienaturalnie dużego ruchu stopą, aby to osiągnąć.

300 – 600 km: po inspekcji dochodzę do wniosku, że za taki stan rzeczy pośrednio odpowiadają śrubki z łbem na Torx. Wywalam oryginalne bloki i zmieniam je na Shimano. Całość działa o niebo lepiej (sic!)

ritchey_wcs_paradigm

600 – 900 km: pojawiają się luzy. Rozbieram pedały, które wymagają dedykowanego klucza nasadowego. Smar wewnątrz jest czarny i okazuje się, że pedały są wykonane tragicznie. Straszą mnie dziury w korpusie. Łożysko maszynowe nie ma luzu, ale wytarł się ślizg. Producent oferuje zestawy naprawcze, ale nie mam ochoty naprawiać praktycznie nowych pedałów. Czyszczę całość i składam na grubej warstwie smaru Dura Ace. Na ok. 20 km. luz znika.

900 – 1200 km: na jednej z etapówek uciekam z czuba peletonu. Jestem pierwszy i chcę poprawić przewagę na asfaltowym, sztywnym podjeździe. Cisnę i prawy blok wypina mi się z pedału a ja prawie zaliczam wywrotkę.

1200 – 1500 km: mimo lepszych niż oryginalne bloków Shimano, mają one wciąż tendencję do samoistnego wypinania się i wymagają przedziwnego ruchu stopą, aby się wypiąć. Coraz mniej mi się to podoba.

1500 – 2000 km: sytuacja nie ulega poprawie, robi się tylko gorzej. Luzy są coraz większe. Pedały mają nikczemny punkt podparcia, szybko drętwieją i bolą mnie stopy mimo supersztywnych butów. Mam dość, wracam do sprawdzonych XTR.

Podsumowanie:

serwis_pedalow_ritcheyCóż, obiegowa opinia o pedałach Ritchey sprawdziła się. Nie tyle nie nadają się do jazdy, co biorąc pod uwagę „łatwość” wypinania oraz częstotliwość przypadkowych wypięć są wręcz niebezpieczne. Nazwa Paradigm staje się tu nie tyle dumna, co żenująca. Może gdyby producent na pudełku drukował tłustym drukiem formułkę: „Nie zaleca się używać”, mógłbym wykazać więcej zrozumienia. Cenę produktu w odniesieniu do jego „zalet” wzięto z kalkulacji pochodzących z kosmosu.

Szczerze mówiąc niemal brakło mi skali, aby ocenić pedały Paradigm. Otrzymują 2,5 punktu tylko i wyłącznie za niską masę oraz fakt, iż nie mogę wyjść z podziwu jak producentowi udało się sprawić (choć jakby przez przypadek), że WCS-y w ogóle obracają się wokół własnej osi.

Plusy:
+ niska masa

Minusy:
niebezpieczne dla użytkownika
dziury wewnątrz korpusu
tragiczne łożyskowanie
częste, przypadkowe wypięcia
wymagają wysoce niekomfortowego ruchu stopy celem wypięcia
oryginalne bloki działające gorzej, niż produkt konkurencji
niewielki punkt podparcia dla butów
cena

Ocena końcowa: 2,5/10