Metryczka: Look X-Track Race
Masa (bez bloków) 360 g
Cena: 285 zł
Gdzie kupić? Bike-RS

Intro:

look x-track racePoczątki MTB od dawna kojarzą mi się ze średniowieczem, okresem niezwykle pociągającym ale i posępnym, rozświetlanym z nagła jedynie przez kolejny stos z płonącą na nim czarownicą. Pradzieje kolarstwa były podobne. Dla przykładu w tych mrocznych, słusznie minionych czasach za jazdę w kasku można było oberwać wiązką słowną, lub – w zależności od tego, jak intensywnie na danych rubieżach kraju tlił się nikły kaganek oświaty – kamieniem w zęby. Nie, nie koloryzuję.

Być może nie wszyscy już pamiętają, ale najczęściej jeździliśmy wtedy na pedałach Shimano lub ich niezliczonych klonach. Dlaczego? Dlatego, że po prostu… były. Z reguły trwałe, dostępne w sklepie za rogiem i nie nazbyt obciążające sakiewkę statystycznego bikera z tamtych lat. Większość miała jednak wspólną wadę – koszmarną pracę w błocie. Niekiedy aby w ogóle móc wpiąć blok w zatrzask należało stukać weń ile sił w nogach, gorzej bywało z wypięciem. Aż pewnego dnia światek umorusanych rowerzystów ujrzał dwa równoległe druty od Time i… to było to.

Wreszcie błoto nie powodowało aż takich spięć, choć tzw. „stara gwardia” za nic miała sobie wszelkie rewolucje i wciąż kopała się z koniem. Przepraszam, rowerem. Jakiś czas później pojawiły się słynne już w momencie wejścia na rynek „ubijaki” od Crank Brothers. Działały świetnie, ale krótko. Warto bowiem wspomnieć, że choć tzw. „drugi biegun” rzeczywiście był niewrażliwy na błoto, to jednak trwałość kulała. Wyrabiały się druty trzymające bloki, luzy na osiach były chlebem powszednim, a brak regulacji siły wpięcia dla wielu był nie do zaakceptowania.

W międzyczasie i Look postanowił ukroić dla siebie kawałek tego tortu, a szczególnie ich model S-Track cieszył się popularnością wszelkiej maści zapaleńców. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do ich specyficznego wyglądu, kiedy to Francuzi postanowili przekonstruować całą kolekcję, przy okazji konfundując rowerową brać. Dlaczego? O tym już za chwilę.


Z pudełka:

X-Track to czteroosobowa rodzina różniąca się powierzchnią platformy oraz zastosowanymi materiałami. Podstawowy model ze stalową osią (i najmniejszym punktem podparcia) waży 390 gramów, a topowy Race Carbon Ti z tytanową osią oraz kompozytowym „body” urywa z masy równe 90 gramów. Na pierwszy rzut oka pedały bardzo mocno przypominają rozwiązania znane z Shimano. Mamy tu bowiem rozbudowany szkielet z punktem podparcia dla buta, oraz klasyczny już dziś system zatrzaskowy.

Pedały look

Postanowiliśmy sprawdzić jak sprawuje się drugi w hierarchii model X-Track Race, który tak jak wersje wyższe posiada tę samą powierzchnię podparcia. Oś podparto ślizgiem oraz – mówiąc slangowo – łożyskiem „maszynowym”. Dostępu do nich broni nakrętka z gniazdem na specyficzny klucz. Podpowiadamy jednak, iż o ile nie posiadamy dwóch lewych rąk – do jej wykręcenia można użyć klucza kołkowego, np. Park Tool SPA-2. Oś wykonano ze stali, platformę z kompozytu, przy czym powierzchnia kontaktu z butem wynosi 515 mm². Jest to oczywiście pewne uproszczenie, ponieważ to od kształtu podeszw będzie zależało jak duża ich część zetknie się z pedałami. Siła napięcia sprężyn jest regulowana, a komplet X-Track Race waży 360 gramów (104 gramy więcej wespół z blokami).


W terenie:

pedały look x-track race testTest zaczęliśmy nietypowo, bowiem skuszeni dużą „platformą” postanowiliśmy przykręcić Look’i do roweru szosowego. Nie każdy „góral” do treningówki chce kupować dodatkowy komplet butów i pedałów, więc często korzysta zamiennie z tych, których używa w MTB. Pierwsze, co zwróciło uwagę Ani, użytkującej na co dzień pedały Shimano, to wpięcie, do którego trzeba się przyzwyczaić. Jednak transfer energii jest bardzo dobry, przy czym użytkowanie X-Track Race nie powodowało bólu stóp.

Pedały dają możliwość zainicjowania bezproblemowego sprintu i jeśli ktoś często żongluje pedałami między rowerem startowym (MTB), a treningową szosówką – może być zadowolony. Co ciekawe nawet na asfaltach, które raczej nie wymagają częstego zsiadania z dwóch kółek, Ania całkiem szybko przyzwyczaiła się do „innego czucia” Looków i finalnie była na tak. Niemniej podkreśla, iż na początku dobrze użyć ich w rowerze MTB, aby mieć możliwość szybszego poznaniach ich wad i zalet.

Maciek z kolei używał X-Track’ów zarówno w swym startowym 29-erze, jak i przełajówce, służącej głównie do szlifowania techniki jazdy. Po testach powiedział nam tak:

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem je zamontowane w moim rowerze, wyglądały trochę „ trzepacko”. Duże…, szerokie… Jednym zdaniem nie wzbudziły mojego zachwytu. Obiekcje pogłębił dodatkowo materiał kompozytowy, który jest w nich wykorzystany jako rama mechanizmu wpięcia/wypięcia. Mam wrażenie, że trwałość nie będzie tutaj na najwyższym poziomie, ale czas pokaże.

Na trasie:

Muszę przyznać, że tutaj pedały pokazały swój blask. Moje odczucia po trzech tygodniach jazdy zawarłem w 5 punktach:

1. Większy transfer mocy vs Shimano

2.  Lepsza kontrola roweru w trakcie technicznych odcinków

3.  Świetnie trzymanie bloków, ani razu przy mocnych sprintach nie udało mi się „zerwać nogi”

4.  Świetnie się czyszczą z błota

5.  Wpięcie i wypięcie jest bezproblemowe.

Podsumowanie:

Na tę chwilę jestem nimi bardzo pozytywnie zaskoczony. Głównie świetnym działaniem i pewnością w trakcie jazdy. Nie wiem jak z ich trwałością… no i wygląd nie jest, jak ja to mówię, jakiś mega PRO, ale to w przypadku pedałów nie jest dla mnie najważniejsze.

Na koniec i ja postanowiłem dodać co nieco od siebie i ocenić Looki okiem mechanika. Po testach kompozytowa platforma posiadała nieco grubszych rys i przytarć, ale nie wykazywała przy tym żadnych niepokojących objawów pozwalających mniemać, iż trwałość będzie niska. Nie czarujmy się jednak – ta jest zależna zarówno od warunków, w jakich jeździmy, jak i ilości przejechanych kilometrów czy poszanowania sprzętu.

Zastanawiałem się, czy X-Track’i nie dostaną luzów – w końcu oprócz łożysk mają i ślizgi. Z kąśliwym uśmieszkiem podszedłem do sfatygowanego pudełka, drżącymi rękami złapałem za osie i… są! Moja zboczona natura wygrała – oba pedały posiadały minimalny luz. Muszę jednak szczerze przyznać, że jak to w sezonie jesienno-zimowym bywa, nie przejmowaliśmy się nimi zbytnio. Po powrocie do domu człowiek najczęściej myśli o czymś innym niż kontrola stanu pedałów, toteż zdecydowanie częściej zajmowaliśmy się napędem lub hamulcami.

look x-track race

Na koniec postanowiłem jeszcze dać upust własnej satysfakcji, wyjąć osie i ujrzeć przepracowany smar. Wziąłem do ręki klucz Park Tool, ostrożnie rozebrałem oba mechanizmy i… remis – 1:1. W środku zastałem czyściutki, zielony smar. Co ciekawe, Looki nie posiadają żadnych wymyślnych uszczelnień – ot zwykłe uszczelki na końcu korpusu. Są jednak dobrze spasowane, co w dzisiejszych czasach nie jest oczywiste.


Podsumowanie:

Look X-Track Race to intrygujące pedały. Z jednej strony dość duże, z zaskakującymi zatrzaskami, z „nieśmiertelnymi” ślizgami. Z drugiej strony zapewniają naprawdę świetny transfer energii, wydają się być trwałe, nie posiadają niedoróbek konstrukcyjnych. Dla kogo jest ów produkt?

W mojej opinii model podstawowy nie powinien być brany pod uwagę, zabawa zaczyna się od wersji Race, a do wyboru w zależności od zasobności portfela mamy jeszcze dwie. Jeśli jesteś zawodnikiem z czołówki i kosztem nieco wyższej masy chciałbyś poprawić kontrolę nad rowerem podczas sprintów czy wyścigów na dystansie Giga – wybierzesz pewnie model z tytanową osią, który będzie nieco słodszy, a zapewni doskonały transfer energii, czyszczenie z błota i brak bólu stóp.

pedały look x-track

Większość adeptów kolarstwa powinna zainteresować się modelem Race, który świetnie sprawdzi się zarówno w rowerze MTB, jak i treningowo na szosie. Przy czym nie zrujnuje portfela, co nie jest przecież bez znaczenia. Na pewno są to obecnie jedne z najciekawszych pedałów na rynku i warto wziąć je pod uwagę przy wyborach na nowy sezon.

Plusy:

+ dobra jakość wykonania

+ świetny transfer energii i duży punkt podparcia dla stóp + uniwersalność!

+ praca w błocie

+ łatwość wpięcia i wypięcia + regulowany naciąg sprężyn

Minusy:

dla fanatyków mogłyby być troszkę lżejsze, choć dla większości rekompensuje to doskonały transfer energii

do serwisu potrzebny jest specjalistyczny klucz (choć przy odrobinie wprawy można użyć kołkowego)

łożyskowanie także w oparciu o ślizgi


Ocena końcowa
: 7,5/10


Zdjęcia: 
Anna Witkowska, Maciej Krysztoforski