Rękawiczki zimowe Shimano Gore-Tex
Liczba ocen: 0
0.0

Metryczka: rękawiczki Shimano Gore-Tex
Membrana: Gore-Tex
Cena: 260 zł
Gdzie kupić? Shimano Polska

Intro:

Pamiętam doskonale – choć było to prawie 10 lat temu – pewien zimowy trening. Wraz z kolegami z teamu robiliśmy objętość, w planie były trzy godziny jazdy. Kiedy ubierałam się do wyjścia, świeciło słońce, na termometrze było ciut powyżej zera. Ubrałam się odpowiednio do tego, co za oknem. Z dwóch par posiadanych wówczas rękawiczek „na zimne dni” wybrałam te cieńsze; zakładanie grubych rękawic wydało mi się przesadą.

Rękawice rowerowe Shimano Gore-TexNa miejscu zbiórki okazało się, że niemal wszyscy wyglądaliśmy przez okno przed ubraniem się i na tej podstawie dobraliśmy strój. Było jednak tak ciepło i przyjemnie, że nikt nie narzekał na chłód i nawet o nim nie myślał. Jedynie wiatr, który zaczął się właściwie od startu nasilać, dawał nam się we znaki. Po pewnym czasie, chyba jeszcze przed połową zaplanowanej drogi, niebo nagle mocno się zachmurzyło, zrobiło się wręcz ciemno, powietrze stało się mroźne i… zaczęła się niesłychana śnieżyca. Z dalszej jazdy pamiętam głównie mizerną widoczność, marznący opad tnący policzki, śliską jezdnię i oblodzone rękawiczki na kierownicy. I to dzwoniące w głowie pytanie: „Czemu założyłam te rękawiczki??”. Nie było odmrożeń, bez przesady. Ale dłonie zmarzły mi potwornie.

Ta historia nauczyła mnie, że palce mają podczas zimowej jazdy niewiele zajęcia i marzną szybciej, niż reszta ciała. Niby banalne, ale nie zawsze się o tym pamięta. Ja od tamtego czasu zawsze odpowiednio zabezpieczam dłonie przed wychłodzeniem.

Na początku poprzedniej zimy dostałam do testowania zimowe rękawiczki Shimano wykonane z membrany Gore-Tex. Wszyscy znamy podstawowe cechy wyróżniające ten materiał: wodoodporność, wiatroszczelność, oddychalność. Jakie są moje wrażenia pod koniec drugiej spędzonej z nimi zimy?

Z pudełka:

Rękawice rowerowe Shimano Gore-TexRękawiczki przybyły do mnie właściwie bez pudełka, bo przypięto je do tekturki z oznaczeniem logo producenta. Wyprodukowano je w Wietnamie. Są bardzo lekkie, miłe w dotyku. Zewnętrzną wierzchnią warstwę produktu wykonano z poliestru; jest lekko szeleszcząca, ale również miękka i delikatna. Wnętrze rękawicy ma poliamidowe, „gumowe” pokrycie antypoślizgowe. Pod kciukiem znajduje się poduszeczka o wymiarach ok. 2×5 cm, mająca zapewniać komfort tej części dłoni.

Wzdłuż palca wskazującego każdej z rękawiczek umieszczono logotyp marki, zaś dalej, aż po sam mankiet, grubą na szerokość palca kreską ciągnie się ozdobny wzór. Kolorową aplikację wykonano z użyciem barwnika odbijającego światło.

Rękawice wykończono mankietem, na pierwszy rzut oka dość krótkim (krawędź materiału od ściągającej mankiet gumki dzielą ok. 3 centymetry). Jego szerokość regulowana jest wspomnianą gumką; ta jest banalnie prosta i wygodna, wystarczy pociągnąć za pętelkę i plastikowy zacisk natychmiast blokuje ją w odpowiednim miejscu.

Dłoń wsunięta do środka, gdyby miała taką możliwość, z pewnością wydałaby pomruk zadowolenia. Wyściółka micro-fleece jest naprawdę przyjemna i miękka. Cała rękawica nie sprawia wrażenia pancernej, przeciwnie; jest raczej cienka, leciutka. Na dłoni leży znakomicie.

Nie jest to model skrojony dla kobiet, mam wersję męską – ale nie zraża mnie to. Posiadam rozmiar S, to odpowiednik „szóstki”. Mam małe dłonie i długie palce, a mimo to nie sięgam nimi do samego końca. Brakuje dosłownie kawałeczek. To dobrze: podczas silnych mrozów wskazane jest, aby między końcem palca a tkaniną był niewielki odstęp, wtedy jest cieplej, niż gdy palec napina materiał. We wnętrzu dłoni rękawiczka jest zaś dla mnie odrobinę za szeroka, ale dosłownie o milimetry.

W terenie:

Na pierwszą jazdę w testowych rękawicach wychodzę, kiedy termometr pokazuje +3°C. Dzień jest pochmurny i wietrzny. Moje dłonie zawsze szybko marzną, nie lubię takiej pogody o tej porze roku. Membrana Gore-Tex doskonale chroni mnie przed wiatrem. Dłonie przy tym nie pocą się, mam zdecydowany komfort termiczny. Wjeżdżam do lasu; tu nie czuć wiatru i jest ciepło. Teraz rękawiczki grzeją mnie w dłonie, jest mi trochę za ciepło. Wciąż jednak dłonie nie są spocone, membrana spełnia kolejną ze swoich funkcji.

Rękawice rowerowe Shimano Gore-Tex - zbliżenie na mankiet

Zdecydowanie wygodnie jest mi zmieniać biegi, tak samo przyjemna jest obsługa klamek hamulcowych. Palce się nie ślizgają, zapas miejsca między końcami palców a rękawiczką też nie przeszkadza.

Nauczona pierwszym doświadczeniem, na kolejne wyjazdy zabieram Shimano wtedy, kiedy temperatura nie przekracza zera stopni. Przy takich temperaturach nie ma mowy o przegrzaniu dłoni. Nie zdarzyło mi się też ani razu zmarznąć. Przy dłuższej, ponad dwugodzinnej jeździe na szosie przy silniejszym mrozie kilka razy zmarzły mi końce palców.

Rękawice rowerowe Shimano Gore-Tex - widok od spoduPonieważ zima daje możliwość robienia zróżnicowanych treningów, rękawiczki towarzyszyły mi też na nartach (biegówkach) i podczas biegania. Nie miałam do nich żadnych zastrzeżeń.

Tak na dobrą sprawę jedynym, do czego można się, mówiąc kolokwialnie, przyczepić w konstrukcji tych rękawiczek, jest dosyć krótki mankiet. Z powodzeniem można nadrobić braki w jego długości przez ukrycie brzegu rękawiczki pod rękawem zimowej kurtki. Gdybym jednak nie dysponowała dobrą kurtką, podczas opadów śniegu czy deszczu przy pewnych ułożeniach dłoni mogłoby napadać mi pod mankiet, powodując dyskomfort.

Po dwóch sezonach intensywnego użytkowania rękawice wyglądają jak nowe, co widać na zdjęciach. Ich czarne pokrycie nie wyblakło, nie ma też żadnych zadrapań, zaciągnięć materiału. Szwy trzymają bez zarzutu, nic się nie pruje, nie rozłazi.

Na czubku wskazującego palca lewej dłoni powstał ledwo widoczny defekt – na długości 2-3 mm wystrzępił się kawałek materiału na szwie; wygląda to tak, jakby na skutek uszkodzenia mechanicznego puściła w jednym miejscu nitka w gęstym szwie na szczycie palca. Szew nie rozszedł się jednak, dalej wygląda jak przed pierwszą jazdą.

Podsumowanie:

Lubię te rękawice, zdecydowanie. Są wygodne, ciepłe, niezniszczalne. Po dwóch zimach ze mną spędzonych prezentują się tak, jak przy naszym pierwszym spotkaniu. Z całą pewnością spędzimy więc razem jeszcze kilka sezonów. Jeśli nie nadejdzie „zima stulecia”, nie planuję szukać dla nich następczyń.

Plusy:
+ dobrze chronią przed zimnem i wiatrem
+ dłonie nie pocą się
+ po dwóch przejeżdżonych zimach rękawiczki nie noszą śladów zużycia
+ odblaskowy wzór na wierzchu dłoni
+ wygodna obsługa kokpitu roweru

Minusy:
stosunkowo krótki mankiet
podczas silnych mrozów po pewnym czasie marzną końce palców

Ocena końcowa: 8.5/10

Zdjęcia: Anka Witkowska