Lekcja cierpliwości - Trek Speed Concept
0Wynik ogólny
Liczba ocen: 1
9.1

Chyba każdy, kto pracuje w sklepie/serwisie rowerowym ma rzeczy, które lubi robić, te, za którymi nie przepada i takie, których… nie trawi 🙂 U mnie do tej ostatniej kategorii należy serwis/montaż rowerów triatlonowych/czasówek, a dokładnie jednego.

Trek Speed Concept. Z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu zostałem specjalistą – serwisantem od tego typu rowerów. Może dlatego, że nie są darzone sympatią mechaników u mnie w pracy, za wyjątkową upierdliwość przy wykonywaniu czynności serwisowych. Speed Concept – seria rowerów  produkowanych przez Treka. Aerodynamiczne kształty, taka sama pozycja, cel jeden – szybkość.

Prędkość determinuje wszystko, co składa się na tę maszynę i wszystko jest dynamice podporządkowane. Na nieszczęście mechanika, również każde rozwiązanie techniczne Speed Conceptów. Praktycznie każda regulacja i czynność serwisowa zajmuje dwa razy więcej czasu, niż mogłaby, a niejednokrotnie trwa to jeszcze dłużej. Wiele części składających się na SC jest niestandardowych i nie posiada typowych regulacji. Niestety te rowery trzeba też składać przed sprzedażą – zadanie będące próbą cierpliwości i pomysłowości dla mechanika.

trek_speed_concept_project_one

Project One. Rowery ze specjalnej kolekcji Treka – jedyne wykonywane nadal w Stanach. Project 1 to rowery szosowe, a od niedawna również MTB. Wcześniej ramy Projectów również powstawały w USA, obecnie tylko szosowe Emondy SLR. Pozostałe pochodzą z Tajwanu i w stanie surowym trafiają do Wisconsin, gdzie realizowane sa zamówienia na Jedynki.

Możliwości są spore: wybór geometrii szosówek, dobór części z oferty Treka oraz Shimano, Srama, Campagnolo, SRM. Indywidualizacja jest jednak większa: wybór malowania oraz np. imię i nazwisko właściciela na ramie! Część takich usług jest wyceniona dodatkowo – myślę jednak, że dla osoby zainteresowanej te koszty nie mają znaczenia. Rocznie powstaje dla naszych klientów kilka, kilkanaście Projectów.

Moja Nemezis – Speed Concept 9.9 – to również Jedynka. Jej posiadaczem będzie kobieta. Karbonowe koła, szytki, Di2. Właścicielka nie chciała jednak logo Project 1 ani nazwiska na ramie. Cena przyjemności – 48 tysięcy zł. Dwa razy Project był droższy – 55 i 60 tysięcy, ten sam klient właścicielem obu, Madone i SC 9.9.

Rower przychodzi w mniejszym, ale szerszym kartonie niż zwykłe szosy. Jest w stanie mocnego „rozkładu” – prawie 200 części do skręcenia. Założenie jest takie, że właściciel roweru wykona dopasowanie roweru do siebie, więc tak czy inaczej w dobór komponentów kokpitu niezbędna będzie spora ingerencja – złożony fabrycznie i tak uległby „dezintegracji”. Speed Concept to wrzód na przysłowiowym tyłku montażysty – wymaga duuużo cierpliwości…

trek_speed_concept_project_one
Wyjęty z kartonu nie wygląda zbyt urodziwie. Czas start, sprawdzę, ile zajmie mi to tym razem. Pierwsze, co robię, to klejenie szytek. Oczywiście przychodzą luzem, zabawa na kilkadziesiąt minut. Od razu irytacja – skończył się preparat, którym usuwam zabrudzenia z kleju. Inny, zamiennik, nie radzi sobie jak powinien, zmuszając mnie do szarpaniny z kleksami kleju. Zazwyczaj nie ma z tym problemu, ale tym razem…

Po 60 minutach zabieram się za resztę. Rama owinięta jest klejącą folią bąbelkową i jej ściąganie zabiera kolejne minuty. Dobrałem się do kokpitu. SC ma kierownicę główną z podpiętymi do niej dźwigniami hamulcowymi – w tym przypadku Di2, a więc zintegrowane manetki. W fabryce założono pancerze od hamulców, nie zamontowano klamek z przewodami elektroniki. Z doświadczenia wiem, że montaż trzeba wykonać przed przykręceniem kierownicy do mostka – na kolanach.

Kable Di2 nie chcą przejść przez kanały w kierownicy – przeciągam przez pancerze linki hamulcowe; wyciągam pancerze, zwiększając miejsce w kanałach w kierownicy; przyklejam do linek kable Di2, przeciągam je. Napinając przewody staczam bój z pancerzami od hamulców, są sztywniejsze, więc powoli przechodzą przez kierownicę, blokując się w połowie kanału, gdzie zmieniają kierunek o 90 stopni. Czytaj dalej »

1 2 3